Mamo, odłóż ten telefon !

Przygotowując się do tego wpisu szukałam jakichś statystyk i to, że natknęłam się na informacje na ten temat na stronach typu : uzależnieniabehawioralne.pl czy narkotyki.pl mówi chyba samo za siebie. Dostęp do internetu w telefonach to znak naszych czasów. Gdziekolwiek jesteśmy, w domu, na spacerze, w pracy, szkole mamy dostęp do sieci, a operatorzy biją się między sobą kto da więcej GB w swojej ofercie. A teraz tak z ręką na sercu( tak, tak odłóż na chwilę telefon) , ile czasu dziennie spędzasz z telefonem w ręku?

clem-onojeghuo-136847.jak-zmniejszyc-fotke_pl

Social media rządzą światem…

Facebook, instagram itp. to chyba największe czasopożeracze naszych czasów, no zaraz koło telewizji. Któż z nas nie ma tam konta, któż z nas nie zagląda tam chociaż raz dziennie? To, że mamy takie aplikacje w telefonie dodatkowo ułatwia zadanie. Już nie trzeba odpalać laptopa czy komputera, wystarczy odblokować ekran i już jesteśmy w wirtualnym świecie. Po przebudzeniu, przy jedzeniu, w trakcie spaceru, przed zaśnięciem odruchowo sprawdzamy czy pojawiło się coś nowego. Czy również tyle samo czasu poświęcasz na zabawę z dzieckiem, na przeczytanie mu bajki?

Mamo/tato odłóż ten telefon!

Ile razy zdarzyło ci się przy śniadaniu/obiedzie/kolacji, zamiast porozmawiać z najbliższymi, gapić się w ekran? Ile razy podczas spaceru zamiast celebrować wspólne chwile, przeglądałaś/eś konto na instagramie czy facebooku? Ile razy zamiast przytulić dziecko przed zaśnięciem, zaśpiewać kołysankę, przeczytać bajkę oglądałaś/eś filmiki, bądź komentowałeś wpisy, często nawet nie znajomych? Ile razy w samochodzie zdarzyło Ci się zerknąć z przyzwyczajenia na powiadomienia? Ile razy dziecko płaczem, marudzeniem musiało doprosić się o twoją uwagę? Można wymieniać bez końca, niech każdy z nas zrobi sobie sam taki ,,internetowo – komórkowy” rachunek sumienia, jeśli będziecie ze sobą w 100% szczerzy wyniki mogą być zatrważające. Często nawet nie rejestrujemy tego, jak często sięgamy po telefon, robimy to odruchowo z przyzwyczajenia.

Kto jest bez winny, niech pierwszy odłoży telefon !

Muszę przyznać Wam szczerze, że ja sama zaczęłam się na tym łapać jakiś czas temu. Zobaczyłam, że telefon to takie moje uzależnienie, kiedy tylko miałam wolną chwilę przeglądałam social media. Zaraz po przebudzeniu i zaraz przed zaśnięciem, w trakcie posiłku, spaceru ciągle towarzyszył mi telefon! Zauważyłam, że nawet przesiadając się od stołu na łóżka, idąc z pokoju do łazienki on ciągle był przeze mnie kurczowo trzymany. Tak jakby tam przyrósł. I dobrze, że to zauważyłam, bo dzięki temu zaczęłam działać.

Stwierdziłam, że tak dłużej być nie może. Oczywiście prowadząc bloga czy w ogóle w dzisiejszym świecie, telefon jest narzędziem którego używamy do wielu spraw. Od sprawdzenia e-maila, przez rozrywkę, do informacji. Jednak nie pozwólmy aby zaczął nami rządzić, nie pozwólmy aby kradł nam cały czas. Pierwszym krokiem mojego odwyku była zmiana rytuału zaśnięcia. Kiedyś tak długo gapiłam się w ekran aż oczy się zmęczyły i szłam spać. Dziś telefon zastępuję książką. Kiedyś bardzo dużo czytałam, jednak od kiedy urodził się Alex ciągle twierdziłam, że nie mam na to czasu. Myliłam się! Wystarczyło tylko wieczorami, kiedy on już śpi, odłożyć telefon i zastąpić go książką. I tak w ciągu dwóch tygodni przeczytałam trzy książki! Wynik nie jest może jakiś rewelacyjny, jednak patrząc na to, że czytałam jedynie przed snem, nie poświęcałam ani chwili w ciągu dnia, jak dla mnie super.

jonathan-velasquez-1187.jak-zmniejszyc-fotke_pl

Odwyk cz.2

Kolejnym krokiem są drobne zmiany, np. podczas jedzenia telefon leży na biurku. Kiedy idziemy z Alexem bawić się na łóżku telefon zostaje na stole. I tak jak wspomniałam wcześniej, przedtem twierdziłam, że na nic nie mam czasu. Kiedy odłożyłam w pewnych chwilach moje przedłużenie ręki czas jakby się wydłużył. Mam też mniejsze poczucie winy. Nie chcę aby mój syn jako pierwsze skojarzenie z mamą wymieniał telefon.

Ostatnio, o ironio, na Facebooku właśnie oglądałam filmik – eksperyment. Rodzice na placu zabaw zapatrzeni w komórki, dzieci beztrosko się bawią. Na placu pojawia się mężczyzna z pieskiem i dzieci bez krzyków, przymusu oddalają się z nim. Rodzice oczywiście jak można się domyślić nawet nie zauważyli tego faktu.

A teraz przyznaj, że widok rodziców zagapionych w telefon na placach zabaw nie jest obcy. Widok dzieci proszących rodziców o chwilę uwagi również. Więc następnym razem zamiast szukać w Internecie sposobu na krzyczące i ,,niegrzeczne” dziecko po prostu poświęć mu czas i zrozum jego potrzeby, widocznie w ten sposób próbuje coś przekazać. Dlaczego w taki? Bo tylko wtedy zyskuje Twoją, jakże dla niego cenną uwagę.

Oczywiście wszystko jest dla ludzi. Wpis ten nie ma na celu chęci wprowadzenia zacofania technologicznego. Cieszmy się z tego, że żyjemy w takich czasach, że na wyciągnięcie ręki mamy dostęp do wszystkich informacji. Korzystajmy z tych udogodnień, relaksujmy się w ten sposób, jednak pamiętajmy, że nasze dzieci potrzebują nas w świecie realnym. Nie potrzebują laików czy serduszek za to potrzebują naszej uwagi i obecności. Nie tylko ciałem ale i duchem.

35 comments on “Mamo, odłóż ten telefon !

  1. To prawda, czas można znaleźć. Ja od niedawna wróciłam do pracy. Internetu używam do szukania inspiracji na zajęcia z dziećmi. Nawet częstotliwość wpisów na blogu zmniejszyłam. Gdy mam wybierać czas dla dziecka a internet wybieram moje dziecko rzecz jasna! Minionego czasu się nie nadrobi i nie cofnie. Z internetu korzystam gdy mały śpi lub gdy zajmuje się nim mąż lub ktoś z rodziny. Ograniczyłam bardzo korzystanie z internetu. Jednak nie ukrywam, że w mojej pracy jest bardzo przydatny, czerpię z niego wiele inspiracji na zajęcia, opłacam rachunki, wysyłam meile, aczkolwiek nigdy nie miałam tak, żeby siedzieć przy laptopie całe dnie. Wolałam książkę, spacer lub trening :)

  2. Oj tak, czasami uważam że to przesada z tymi telefonami. Kiedy spotykam się ze znajomymi, nawet wtedy nie przestajemy ich używać, trzymając je całe spotkanie w ręce. Masakra. Jak dla mnie to przykre. Warto odpuścić i skupić się na realnych spotkaniach z ludźmi.

  3. Na szczęście, czy z social mediami czy z telefonem, nie mam problemu nadużywania, większym wyzwaniem staje się oderwanie od pasjonującej książki, ale i to dało się zorganizować. :)

  4. Nie jest łatwo, rzeczywiście. Moim sposobem na zapobieganie uzależnieniom jest wyłączanie wifi i blokowanie przesyłania danych oraz wyznaczanie sobie czasu w ciągu dnia na korzystanie z sm. Działa.

  5. Dlatego cieszy mnie, że nie mam Internetu w telefonie – wifi co prawda jest w domu, ale staram się ograniczać swoje siedzenie z telefonem w ręce – i tak pracuję na komputerze w ciągu dnia, więc siłą rzeczy Internet włączam – staram się, by właśnie wtedy przejrzeć to, na co mam ochotę, a nie w telefonie… A na spacerze, na mieście czy wyjeździe? Nic mnie nie kusi ;>

    Fajny, mądry wpis!

  6. Chyba mamy podobne wyczucie czasowe. U mnie dokładnie ten sam post :) To smutne, że zwykły ekran coraz częściej przekłada się na czas spędzony w rodzinnym gronie.

  7. To już straszna wizja – szczególnie historia z placem zabaw. Ja uważam, że wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem. Lubię sobie przejrzeć instagram, ale nie wyobrażam sobie, żeby to było kosztem innych życiowych aktywności, a już szczególnie relacji z bliskimi!

  8. Również mogę powiedzieć, że jestem uzależniona od telefonu i internetu, ale z drugiej strony taki znak naszych czasów. Używam bardzo często telefonu, setki razy w ciągu dnia. Nie uważam, że jest to coś złego pod warunkiem, że faktycznie nie siedzimy w necie podczas spotkania z kimś podczas spotkania „na żywo”. Wtedy jest to niegrzeczne, ale to już kwestia wychowania.

  9. Ja też czuję się bez telefonu jak bez ręki. Czasem to zabawne jak wchodzisz np. do kawiarni i wszyscy przy stolikach siedzą „z głową w telefonie”.

  10. Na codzień pracuję z dzieciakami uzależnionymi, albo zagrożonymi uzależnieniem, one biorą przykład z dorosłych, niestety, ale wirtualny swiat rządzi. Także dlatego, że wszystko się dziś załatwia za pomocą telefonu: płaci, zamawia, umawia, kupuje w necie, czyta itd. Nie jest łatwo :)

  11. Ja staram się hamować i pilnować. To wciąga…to prawda, ale jestem pewna, że umiem zachować zdrową równowagę między tymi rzeczami. Po prostu myślę sobie, czy chciałabym żeby moje dzieci jak dorosną też w danym momencie korzystały z telefonu. To pomaga :)

  12. Ja zaczęłam blogować kiedy mój synek był już na świecie i na początku dałam się wprowadzić w to uczucie, że ciągle muszę być online. Teraz już zapanowałam nad tą chęcią i poczuciem obowiązku i nawet w sierpniu zrobiłam sobie odwyk od social media. Bardzo oczyszczające :)

  13. To już chyba jest standard, że telefon mamy zawsze i wszędzie ze sobą, czyt. wszechobecne social media. Ale zgadzam się z Tobą, też mnie to denerwuje w naszym towarzystwie, że zamiast rozmawiać, chowamy nosy w telefonach.

  14. Spędzając czas z podopiecznym na placu zabaw sama widzę, jak wielu rodziców jest tylko fizycznie – bo myślami ucieka w telefony.
    Co więcej, widziałam kiedyś w sieci filmik, gdy zapatrzonemu w telefon ojcu „porwano” dziecko – a on zorientował się dopiero po 15 minutach, że malucha nie ma! Na szczęście cała sytuacja była upozorowana, wyłącznie na potrzeby filmiku. Jednak – niestety – taka jest obecna rzeczywistość

  15. Telefon to znak naszych czasów. Mi w moim zarządzaniu czasem bardzo pomagają bloki czasowe. Mam wydzielony czas do południa na media społecznościowe, kiedy publikuję rzeczy związane z moją działalnością. Gdy dzieci są w domu do Internetu siadam dopiero w nocy. Tu zmęczenie robi swoje i jest naturalnym ogranicznikiem. :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *