Nie obarczaj dzieci swoimi problemami !

Rozmawiając ostatnio weszliśmy na temat radzenia sobie z problemami; umiejętności panowania nad emocjami i stresem. I tak od słowa do słowa mama przypomniała mi jedno historię…

Moja mama, wyszła zwycięsko z walki z najgorszym okropieństwem, rakiem. I zaczęła wspominać czas kiedy się o nim dowiedziała. Była totalnie załamana, a całe życie jakby z niej uszło, cóż, trudno się dziwić. Nie miała ani siły ani ochoty nawet wstawać z łóżka. I pewnego dnia stwierdziła: ,,Co mi da takie zamartwianie? Czy pomoże mi to pokonać chorobę?

Ja miałam wtedy jakoś 11 lat i przeżywałam to okropnie. Wiecie tak jakby nagle skała na której stoicie się powoli osuwała. Do tego wszystkiego, mama z ogromnej fanatyczki czystości, nagle przestała martwić się porządkiem w domu, odpuściła. Już nie ganiała mnie i siostry za rozrzucone ciuchy czy bałagan w pokoju. Mama wspomina, że tamtego dnia w domu był już straszny bałagan. I nagle nie wiadomo skąd, dostała ogromnej energii i poprosiła mnie abyśmy posprzątały w domu.

Po wielkich porządkach poszłyśmy do sklepu i narobiłyśmy sałatek. Mama wyznała mi, że zobaczyła wtedy w moich oczach radość,  pomyślała, że znowu zaczęłam żyć, przestałam zamartwiać się. Tak jakby ktoś tą skałę odbudował. Wiedziałam, że skoro mama znowu ma mnóstwo energii, to nie ma o co się bać.

Ta historia natknęła mnie do tego wpisu. Każdy z nas ma różne problemy, finansowe, zdrowotne, uczuciowe. Jedni mniejsze, inni większe. Jak często obarczamy tymi problemami dzieci, które nie zawsze rozumieją co się dzieje, często obwiniają siebie i swoje zachowanie za to, że mama czy tato są smutni, źli, zdenerwowani. Psychologiem nie jestem, ale to chyba taki mechanizm. Jeśli dzieci nie potrafią zrozumieć dlaczego ktoś jest smutny, zdenerwowany, szukają winy w swoim zachowaniu. Może zrobiłam/em coś źle i dlatego mama płacze.

Mi mama, w tamtym czasie, starała się stworzyć chociaż jakieś pozory normalności. Oczywiście wiedziałam, że jest chora, wiedziałam na co i mimo iż miałam 11 lat i o chorobie tej zbyt wiele nie wiedziałam, zdawałam sobie sprawę, jak wiele ludzi i jak często z jej powodu umiera…

Musimy pamiętać, że dziecko nie jest naszym terapeutą, przyjacielem. Nie możemy zrzucać na jego barki odpowiedzialności za nas, za nasze problemy. Dajmy im czas na to aby dorosły do tego aby kiedyś takim kłopotom stawić czoła. Dajmy im wzorzec, w naszej postaci, pokazujący, że nie ma schodów, nie do pokonania. Nauczmy je, że świat nie jest idealny, niestety życie 90% ludzi to nie american dream, i niech nasze dzieci o tym wiedzą, jednak również nauczmy je jak radzić sobie z tymi problemami, jak przezwyciężać własne słabości.

Często my dorośli, wykorzystujemy dzieci jako kartę przetargową, np. podczas rozwodu. Jak pójdziesz do mamusi to znaczy, że nie kochasz tatusia, i odwrotnie. Kogo bardziej kochasz? Dzieci kochają jednakowo obydwoje rodziców. Nie ma chyba nic gorszego, co można zafundować dziecku. Takie granie na uczuciach przyniesie na prawdę katastrofalne skutki w przyszłości dziecka.

Niech nasze pociechy wiedzą, że zawsze mogą na nas liczyć i nawet jeśli nam coś w życiu nie wyszło, wstańmy, zbierzmy się i żyjmy dalej. Czasem jest ciężko, czasami nawet wydaje się, że nie ma już wyjścia z tej sytuacji, ale w takich wypadkach warto porozmawiać ze specjalistą, przyjacielem.

Moja mama wiedziała, że rak to nie przeziębienie, że choroba ta zbiera ogromne żniwa. Za każdym razem jak jechała na chemie musiała podpisywać oświadczenia, kogo powiadomić w wypadku śmierci itp. i podpisywała, mimo to zawsze wiedziała, że ona wróci do domu, bo ma dla kogo. A więc walczmy z codziennymi trudnościami dla naszych bliskich jednocześnie nie obciążajmy małych barków, ogromem problemów . <3

IMG_20170820_144310.jak-zmniejszyc-fotke_pl                            Alex z rudą babcią ;D Jego czapka wygrała na tym zdjęciu ;D

Jeśli podobał ci się artykuł będzie mi miło jeśli dasz mi o tym znać zostawiając komentarz. Daj znać znać że nie jestem tu sama ;)

Zapraszam również do polubienia strony mlodamamma na facebook-u  - KLIKNIJ TU

Możesz również być z nami na bieżąco jeśli dodasz Nas do obserwowanych na Instagramie – Mlodamamma

35 comments on “Nie obarczaj dzieci swoimi problemami !

  1. Masz rację. Nasze dzieci to nie nasi przyjaciele. Nie mieszajmy relacji, pozwólmy dzieciom mieć swój własny świat, odpowiedni dla ich wieku i doświadczenia. One też mają swoje problemy, nie ma potrzeby obarczać ich dodatkowymi.

  2. Pamiętam te trudne dla naszej rodziny czasy i mimo że byłam o 6 lat starsza i w domu udawałam silną to kiedy było mi już na prawdę źle wychodziłam na ławkę pod pobliski blok i tam płakałam, a gdy się już uspokoiłam znów wracałam do domu udając że jest normalnie. Dobrze, że ten koszmar się skończył i przeszliśmy go w komplecie

  3. Dzieci i rodzice powinni mieć dobre relacje. Te relacje buduje się latami. Dziecko traktuje jako partnera do rozmowy a nie nic nie wiedzącego o życiu smarkacza

    1. Oczywiście, jednak małe dziecko nie jest gotowe emocjonalnie na bycie ,,dorosłym” partnerem, jako rodzice jesteśmy opiekunami, przewodnikami a nie przyjaciółmi dzieci. Nie przeczy to dobrym relacją! Nie możesz dać 10 letniemu dziecku pełnej swobody wyboru, aby myślało, że jesteś super rodzicem i abyście mieli świetne relacje, bo zwyczajnie takie dziecko nie wie co dla niego będzie najlepsze i nie zdaje sobie sprawy jakie konsekwencje niektórych wyborów może ponieść. Wystarczy pierwszy lepszy przykład 14 latka która ostatnio zmarła, po zażyciu narkotyku, niby już taka ,, dorosła ” a jednak…

  4. To trudne zadanie, czasem naprawdę ciężko nie przerzucać problemów na otoczenie. Niemniej warto nad tym pracować, zgadzam się z tym co napisałaś.

  5. Masz zupełną rację, szczególnie gdy rozmawiamy o takich małych dzieciakach, które nie do końca rozumieją sytuację :) Rodzice powinni im oszczędząc niepotrzebnych zmartiweń :)

  6. Mieszanie dzieci w sprawy dorosłych to jedna z najgorszych rzeczy, które możemy zrobić dziecku. Znam to z autopsji. I zrobię wszystko, żeby nie popełnić tego samego błędu!

  7. To wręcz plaga – ilość rodziców, którzy swoje dzieci traktują jak powierników problemów jest ogromna :( Niestety znam to z pracy… Fajnie, że promowane jest w sieci inne podjeście!

  8. Wiesz co, może jestem dziwna. Ale dla mnie taka choroba jak rak w tych czasach jest normalna i niestety naturalna. Tak z punktu widzenia medycznego.

  9. Masz rację nie powinno się obarczać dzieci tak powaznymi problemami. Czasem dorosły potrzebuje z kimś porozmawiać na powazniejszy temat ale lepiej aby był to drugi dorosły: przyjaciółka, siostra niż nasze dziecko.

  10. Często świadomość, że ma się dla kogo żyć dodaje wiary i energii, aby walczyć. Gratuluję, że Twoja mama to robiła. I zgodzę się, że dzieci nie powinno obarczać takimi problemami. Ich świat powinien inaczej wyglądać.

  11. Dziecięcy świat to i dziecięce problemy i tak powinno zostać, nie ma w nim miejsca na trudniejsze, dorosłe kłopoty. To jest zbyt trudne dla takich młodych ludzi, zwłaszcza, że i tak nie znajdą rozwiązania sytuacji, pomocy.

  12. Dzieci rozumieją znacznie więcej niż na pozór się wydaje, to jednak nie daje nam przepustki, by obarczać je własnymi problemami. Masz rację, pewne rzeczy nie powinny przełożyć się na codzienność i małych domowników, choć to może być niezwykle trudne zadanie.

  13. Ciężki temat poruszyłaś – ale to i dobrze. Może ktoś po Twoim wpisie zastanowi się chwilę – zanim zacznie dziecko obarczać swoimi problemami. Albo dokonywać wyboru. Nie wszyscy rodzice dorastają do tej roli. Czasami dzieciaki traktowane sa jak kolejna zabawka. Tyle tylko że dziecko to nie plastik – ii szybko i mocno można je zranić

  14. Dzieci natychmiast wychwytują, że coś złego się w rodzinie dzieje, zasługują na wyjaśnienia, ale nie należy zagłębiać się mocno w szczegóły, nie traktować ich jako powierników naszych problemów, stawiać je w niekomfortowej sytuacji emocjonalnej.

  15. Czasem ciężko zachowywać się naturalnie wobec dzieci, gdy dzieje się coś złego w naszym otoczeniu. Dzieci to czują. Ważne jest jednak by tłumaczyć im sytuacje w sposób delikatny i dostosowany do wieku, nie rzucać „strasznymi” hasłami i nie wracać do tematu, jeśli same nie chcą

  16. Chociaż czasami trudno powstrzymać się przed jakimś ciężkim komentarzem w obecności dziecka, to jako rodzice nie mamy prawa wciągać ich w szczegóły. Gdy coś się wydarzy i mam zły dzień lub problem na dłużej, to po prostu mówię córkom, że źle się czuję i żeby postarały się danego dnia bardziej niż zwykle zająć zabawą ze sobą. Nawet dorosły człowiek nie da rady być w każdym momencie w super humorze, ale trzeba to jakoś próbować rozwiązywać bez udziału dzieci.

  17. Masz rację, nie powinno się obarczać dzieci swoimi problemami, ale czasami to wychodzi mimochodem. Mamy gorszy humor i jesteśmy zestresowani, a dzieci takie rzeczy wyczuwają

  18. Całkowicie się z Tobą zgadzam!
    Dzielenie się z dzieckiem problemami w taki sposób, jakby było dorosłym to nieporozumienie. Zrzucamy wtedy na biedne dziecko niewyobrażalny ciężar. Dziecko może po pierwsze nie rozumieć do końca sytuacji, a po drugie to może zrujnować jego poczucie bezpieczeństwa. To my jesteśmy dorosłymi, w dodatku odpowiedzialnymi za dziecko, więc szukajmy wsparcia i pomocy u specjalistów. Można oczywiście z dzieckiem porozmawiać, jeśli problem jest już przez wszystkich zauważalny, ale w taki sposób, żeby nie zawalić jego świata. To, że nam się zawalił, nie znaczy, że musimy obarczać tym ciężarem jeszcze dzieci.

  19. Wspaniale, że o tym piszesz. Ja jestem jednak zwolenniczką złotego środka. Nie można dzieci absolutnie obarczać swoimi problemami – szczególnie natury psychicznej – ale nie można też ich zawsze chronić przed wszelkim problemami, bo wtedy zamiast wchodzić w problematyczne dorosłe życie stopniowo, nagle wyjdą spod klosza i przygniotą je całkiem zwykłe, codzienne problemy.

  20. Bardzo mądry tekst. A propos dzieci traktowanych jako karta przetargowa. Jestem mediatorem i mam niestety takie doświadczenie, że rozwodzący się rodzice niby zawsze podkreślają, że robią wszystko dla dobra dziecka, że walczą w sądzie dla dobra dziecka. A tak na prawdę wykorzystują dziecko w rozgrywkach o swoje interesy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *