O bagażu, który nie ciąży…

Z czym kojarzy się bagaż? Z ciężarem, który musimy dźwigać. Z trudnymi doświadczeniami, z którymi musimy się w życiu borykać. Jednak jest też taki bagaż, którego noszenia to czysta przyjemność. Powiem więcej. Cały czas staramy się aby był jeszcze cięższy i chcemy aby był wypchany po brzegi. Coś jak skakanie po walizce przed wyjazdem. Mowa tu o bagażu miłych wspomnień. O chwilach, w których najchętniej zatrzymalibyśmy zegar, i nie pozwolili wskazówką ruszyć się choć o minimetr. A później, cofali i odtwarzali film od nowa. 

Każdy z nas przeżywa w swoim życiu takie właśnie chwile. Jedni częściej, drudzy rzadziej. Może to pierwszy pocałunek, a może wielki sukces w pracy ? Pierwszy krzyk dziecka bądź wymarzona podróż. A może to coś jeszcze bardziej błahego widok śniadania zrobionego przez ukochaną osobę albo widok mamy która z miłością nakłada obiad, nie ważne ile mamy lat, zawsze robi to z taką samą czułością.

Często takie chwile są przez nas niezauważone. Więc czasem warto zwolnić i docenić to co na danym etapie naszego życia posiadamy. Nie warto całe życie biec, aby na mecie okazało się, że życie minęło w mgnieniu oka i co prawda może i mamy wszystko co chcieliśmy mieć, jednak brak nam najważniejszego. Brak nam bagażu, który wcale nie ciąży, brak nam ciepłych i dobrych wspomnień.

IMG_2184.jak-zmniejszyc-fotke_pl

Realizacja marzeń, celów, odnoszenie sukcesów nie jest niczym złym. Wręcz przeciwnie jest nieodzownym elementem naszego życia. Ważne jednak aby znaleźć bilans między życiem służbowym a prywatnym. Zawsze będzie nam czegoś brakowało, zawsze będzie chęć aby posiadać czy osiągnąć więcej. Zawsze również będzie ktoś kto ma więcej,lepiej, łatwiej w życiu. Pamiętajmy jednak, że zawsze również znajdzie się ktoś kto ma mniej, gorzej, trudniej.

IMG_20170726_172438_889

Ja aktualnie jestem na takim etapie swojego życia, że rejestruję każdą umiejętność zdobywaną z dnia na dzień przez Alexa, a w pierwszym roku życia jest ich na prawdę ogrom! Tak bardzo nie chcę niczego przegapić, tak często wyrzucam sobie, że nie nagrałam pierwszych prób siadania. Dziś ma już 9 miesięcy i robi to bez problemu. Najchętniej to miałabym włączony cały czas aparat i rejestrowała każdą z takich chwil. Wiem, że tak się nie da. Jednak na zawsze pozostaną one w moim bagażu.

IMG_20170826_134337_491

Czy znaczy to, że zrezygnowałam ze swoich marzeń? O nie ! One cały czas czekają na realizację i wiem, że w końcu przyjdzie chwila i na nie. Dziś cieszę się tym czego nikt mi nie zwróci. Alex już nigdy nie powie mama po raz pierwszy, nigdy nie uśmiechnie się do mnie szerokim uśmiechem, z pierwszym, tak wyczekiwanym, ząbkiem. Nie zapominam jednak o sobie i swoich planach i marzeniach. Jednym z dowodów na to jest ten wpis. Mój blog, który mam w planach przenieść na własną domenę, aby był jeszcze bardziej mój. W ostatnim miesiącu byłam tu rzadziej, spędzałam więcej chwil razem z Mariuszem i Alexem. Być może straciłam przez to kilka cyferek w statystykach. Czy żałuję ? Ani trochę ! Przez ten czas doładowałam swój bagaż i tym samym energię  do dalszej pracy.

IMG_3062.jak-zmniejszyc-fotke_pl

Tak więc kochani, dbajcie o swoje bagaże i pracujcie na ich zawartość każdego dnia. Możecie być pewni, że zaowocuje to na przyszłość. Nauczmy się dostrzegać małe rzeczy i cieszyć się z nich. Życie mamy jedno i w moich odczuciach jest zdecydowanie za krótkie. Tyle rzeczy chciało by się zrobić, zobaczyć, doświadczyć a wciąż jest tak mało czasu. Żyjmy tak, aby na starość nasze bagaże, które nie ciążą, były wypchane po brzegi.

Jeśli podobał ci się artykuł będzie mi miło jeśli dasz mi o tym znać zostawiając komentarz. Daj znać znać że nie jestem tu sama ;)

Zapraszam również do polubienia strony mlodamamma na facebook-u  - KLIKNIJ TU

Możesz również być z nami na bieżąco jeśli dodasz Nas do obserwowanych na Instagramie – Mlodamamma

15 comments on “O bagażu, który nie ciąży…

  1. Masz rację, ale… nie musisz wszystkiego rejestrować. Ja jestem fotografem, ale już jakiś czas temu złapałam się na tym, że przez to,że wszędzie noszę aparat i wszystko chcę uchwycić coś mnie omija. Nie jestem tu i teraz, tylko jestem za szkłem. I wtedy postanowiłam, że będę bardziej tu i teraz. Oczywiście, że nadal robię zdjęcia i też wyrzucam sobie, że tego, czy owego nie nagrałam, ale zdaję też sobie sprawę, że najważniejsze, że jestem z moimi dziećmi i towarzyszę im we wszystkich niemal waznych momentach życia. Pozdrawiam :)

  2. Dobrze ujęte. Staram się jak najczęściej tak zwalniać i zauważać więcej wokół siebie. Niezawsze ma się na to czas.
    Pozdrawiam :)
    kwiatki-wariatki.blogspot.com

  3. Z dzieciństwa pamiętam, że mój tata często powtarzał „zapamiętaj tę chwilę” – wtedy mnie wkurzało, to że musiałam się zatrzymać i coś zapamiętywać… ale teraz doceniam, że o to dbał!

  4. Też często żałowałam, że czegoś nie nagrałam lub nie zrobiłam zdjęcia. Jednak teraz, gdy na to patrzę, uważam, że lepiej jest coś przeżyć, świetnie się bawić i to zapamiętać. Dlatego unikam nagrywania koncertów, robienia tysiąca zbędnych zdjęć itp.

  5. Mnie ten bagaż nie ciąży, ale jednocześnie i ciąży. Bo poczułam, że to jest ten etap, kiedy powinnam zająć się też sobą. Kocham do szaleństwa moje córeczki, ale chciałabym robić też coś dla siebie, z czego mogłabym czuć się dumna. Ot, takie rozważania :).

  6. Piękny wpis, bardzo dobrze mi się czytało. Przyznam że na początku myślałam że piszesz o ciąży, hahaha.
    A co do tematu to całkowicie masz rację. Ja wykradam czas dla siebie i własne przyjemności i mniejsze cele ale skupiam się na córce. Każdy dzień i uśmiech jest wyjątkowy. Dopiero teraz zauważyłam jak czas mi szybko ucieka… mam wrażenie że nie odpowiednie wykorzystałam nasze pierwsze 2 miesiące, byłam zmęczona tym że jest taka mała… zaraz skonczy pół roku a ja tęsknię za tym paluszkiem którym już nigdy nie będzie. Dlatego teraz zbieram każda chwilę. Bo wiem że się nie powtórzy. Cieszę się każdym jej dniem, bo następnego będzie już straszą i będą kolejne radości i odkrycia. Ale tak szybko się zmienia.. Nie chce nic stracić.

  7. Mieć przy sobie taki „ciężar” to było moje marzenie. I gdyby nie dziecko, to mój bagaż wspomnień i doświadczeń byłby całkiem spory, ale wiem, że na pewno by tak nie cieszył. To dzięki córce zmieniłam całkowicie postrzeganie świata i nauczyłam się cieszyć z naprawdę małych rzezy i teraz dopiero czuję, że to wszystko co udaje mi się osiągnąć ma sens :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *