Światowy dzień karmienia piersią

Dzisiaj po raz pierwszy w życiu obchodzę ten dzień i wiecie co? Jestem dumna. Nasza mleczna droga trwa już 8 i pół miesiąca a jej końca nie widać. Czasem nachodzą mnie myśli, że oduczenie Alexa to będzie mission impossible, ponieważ mimo iż Alex już całkiem sporo je, to nadal przy każdym posiłku musi być cycuś. Jednak na razie cieszymy się tymi wspólnymi chwilami, martwić będziemy się potem.

W trakcie ciąży nie zawracałam sobie głowy myślami o tym jak zamierzam karmić syna. Cały czas myślałam, że co ma być to będzie. Jeśli będę mogła karmić piersią to super. Jeśli nie, świat się nie zawali, w dzisiejszych czasach są super mleka modyfikowane. I powiem Wam szczerze, że chyba takie podejście jest najzdrowsze. Ani chwili nie martwiłam się o laktację. Po porodzie przystawiłam syna do piersi i jakoś tak samo poszło i trwa nadal.

Nie kochane, nie jestem laktoterrorystką. Nigdy nie potępiam mam które z jakichkolwiek powodów nie karmią piersią. Moim osobistym zdaniem każda mama chce dla swojego dziecka jak najlepiej, a karmienie piersią nie oznacza większej miłości. Tak samo kochają mamy które karmią butelką.

Powiem Wam szczerze, że uwielbiam te chwilę, które mamy z Alexem tylko dla siebie. Kiedy leżymy razem i widzę te małe oczka wpatrujące się jak w obrazek. Czy zawsze było tak kolorowo?

Oj nie, na samym początku były trudne chwile. Momenty w których czułam się oszukana, przez reklamy, tv czy inne matki. Zawsze karmienie piersią kojarzyło mi się właśnie z uśmiechniętą mamą i najedzonym, pulchnym bobaskiem. Jednak pierwsze tygodnie nie przypominały tego ani trochę. Ale o tym możecie poczytać w tym artykule. —-> WPIS O TRUDNYCH POCZĄTKACH

Miałam chwilę w których zarzekałam się, że to ostatni raz i zaraz biegnę do sklepu po mleko modyfikowane. Dzisiaj się z tego śmieję, ale wtedy do śmiechu mi nie było. Z upływem czasu uważam, że warto to przetrwać bo później serio jest tak jak w reklamach ;) .

Kolejnym pozytywnym aspektem dla mnie, jest to, że zawsze mamy jedzenie dla dziecka ze sobą. Spacer w parku? Dłuższe zakupy? Podróż? Nie ma problemu. Choć na początku ciężko było mi się przełamać aby nakarmić syna w miejscu publicznym. Doszłam jednak do wniosku, że bez przesady. Przecież nic nie widać (zawsze zakrywam się chustką bądź częścią garderoby i staram się wybierać ustronne miejsca)! A więcej pokazuje Pani reklamująca bieliznę na bilbordzie, ale to nikogo nie gorszy.

Nie będę pisać Wam o aspektach zdrowotnych, bo to jest oczywiste i znajdziecie miliony artykułów o tym u wujka Google. Chciałam jeszcze tylko wspomnieć o tym, że karmiąc jem wszystko. Nigdy nie zrezygnowałam z czegoś na co miałam ochotę, bo tak na prawdę dieta matki karmiącej nie istnieję, a wiem że wiele z kobiet właśnie tego się obawia, tych wszystkich zakazów. Ok, nie można pić alkoholu, ale to też nie problem można odciągnąć mleko do buteleczki i lampka szampana dla mamy na rozluźnienie i relaks jak najbardziej.

Tak więc Kochane, cieszmy się tym czasem, kiedy możemy karmić nasze maleństwa i celebrujmy te chwilę <3

Ps. Pisząc ten wpis uświadomiłam sobie, że mam tylko jedno zdjęcie jak karmię Alexa! Muszę to nadrobić ;)

IMG_20170801_133428_352.jak-zmniejszyc-fotke_pl

 A Wy ile karmiłyście swoje maluchy? I jak poszło odstawianie ? Czekam na Wasze historię <3 

Jeśli podobał ci się artykuł będzie mi miło jeśli dasz mi o tym znać zostawiając komentarz. Daj znać znać że nie jestem tu sama ;)

Zapraszam również do polubienia strony mlodamamma na facebook-u  - KLIKNIJ TU

Możesz również być z nami na bieżąco jeśli dodasz Nas do obserwowanych na Instagramie – Mlodamamma

30 comments on “Światowy dzień karmienia piersią

  1. My karmiliśmy tylko 2 miesiące:( młody miał okropne kolki od urodzenia. Karmiłam go z olbrzymią trudnością, najpierw problemy z przystawieniem,później jak już dobrze ssał to w trakcie się wyrywał i prężył, ciężko było go nakarmić:( musieliśmy przejść na Nutramigen, wszystko przeszło jak całkiem odstawiłam pierś. Niestety. Byłam wykończona dieta (chleb+woda-co nie przynosiło efektów…) po prostu się powoli poddawałam, pokarmu miałam coraz mniej,przez nieustanny płacz miałam depresje… Tak w skrócie wyglądała nasza historia. Teraz mały jest na comforcie, nie ma kolek. Coś jest w tym,że to 100-dniówki. Jak ręką odjął. Po alergii nie ma śladu. Aż żałuję, że tak szybko się poddałam, ale wiem też,że oboje się męczyliśmy,bo od przejścia wyłącznie na mm mały zaczął się uśmiechać, gaworzyć i ogólnie dużo, dużo lepiej rozwijać.
    Teraz jest sporym, 5cio miesięcznym szkrabem, szczęśliwym,z równie szczęśliwą mamą mimo karmienia mm. Swoją drogą ja też byłam karmiona sztucznie i żyje, mam się doskonale, jednak żebyś widziała ile łez przelałam i jakie wyrzuty sumienia miałam odstawiając małego od piersi:( bardzo pomogły mi mamy z forum jednego,bez matek polek co krzyżują za karmienie inne niż naturalne. Wiem, mleko matki najlepsze. Ale chyba nie ma to większego sensu, jeżeli zarówno matka jak i dziecko się po prostu męczą? Takie moje zdanie.

    1. Dodam tylko, że „zasuszanie” trwało u mnie zaledwie 2 dni. To tylko pokazuje jak bardzo mój umysł i moje ciało było tym „zmęczone”- tym w sensie mękami młodego, nie karmieniem.
      A i też uwielbiałam te chwile tylko dla nas. Tak naprawdę jak było jeszcze znośnie to wyczekiwałam ich bo wtedy mały spokojnie zasypiał. Ahhh ta oksytocyna ;)

      1. Oczywiście, dlatego napisałam, że ja na początku nie nastawiałam się. Wyszłam z założenia, że jak ma być tak będzie. Jeśli nie polubiłabym tego i sprawiało by mi to mękę zrobiłabym dokładnie tak samo jak ty ;)

    2. Jedno dziecko karmiłam 2 miesiące, drugie karmię już 2 lata… Nie czuję się ani lepszą, ani gorszą matką od innych. Ważna jest miłość, nie sposób karmienia. anikapietruszko.blogspot.com

  2. Karmienie z piersią jest piękne. to szczęście jak kobieta może karmić swoje dziecko :) Ja karmiłam rok i martwiłam się jak będzie z odstawieniem, ale po dwóch ciężkich nocach było dobrze :)

  3. heh dziś u mnie tez wpis na ten temat. Super że masz takie podejście. Mega mnie irytują mamuśki, które mają we krwi terror laktacyjny. ja tez karmię juz prawie 11 mc, co prawda od 6 mc jest to forma mieszana, ale jednak. Poczatki były mega trudne, szczegóły opisałam we wpisie, ale zgadzam się z Tobą że jak to idzie dobrze to mega wygodne i to cudowny czas dla mamy i dziecka :)

  4. Karmiłam Córcię 3 miesiące. Później z braku pokarmu podałam wieczorna butlę. I tak się zaczęło a właściwie skończyło! Pozdrawia!

  5. Pierwszą córcie karmiłam 9 miesięcy bez zadnych problemów,ani na początku,ani przy odstawieniu. Drugą karmiłam prawie rok i już tak łatwo nie było. Na początku nie potrafiła zsać, a później gdy już chciałam ją odstawić to kategorycznie odmówiła. Później sama postanowiła zakończyć ten etap w swoim życiu. Więc różnie bywa. Z doświadczenia jednak wiem, że gdy wystąpią problemy na początku karmienia nie należy szybko się poddawać. Pozdrawiam i zapraszam do siebie.

  6. Każda mama sama musi podjac decyzję, pewnie mleko mamy jest najlepsze, ale uczucia i komfort kobiety tez jest wazny.

  7. Kochana Światowy Tydzień Karmienia Piersią nie dzień. :) Ja córkę karmiłam kpi przez 16 miesięcy. Synek je bezpośrednio z piersi. Ma 2 miesiące.

  8. Karmiłam chyba przez 10 dni. Nie chcieli mnie ze szpitala wypuścić dopóki nie zgodziłam się na dokarmiane mm. Wspominam te 10 dni jako najgorszy czas mojego życia i cieszę się, że zrezygnowałam z karmienia piersią. Chociaż wiem, że to najlepsze i najnaturalniejsze dla dziecka, nie chciałabym się drugi raz tak katować.

  9. Ja odkąd zaszłam w ciążę od razu wiedziałam, że chcę karmić – nawet nie kupowałam żadnych butelek, bo nie przyjmowałam opcji, że mogło by mi się to nie udać. Udało się! To były jedyne chwile, kiedy czas się zatrzymywał i byłam tylko ja i moje dziecko. Starszego karmiłam 8 miesięcy, młodszego rok i dwa, nie odstawiałam, sami zrezygnowali :)

  10. Nawet nie wiedziałam że jest taki światowy dzień. To piękne i naturalne, kiedy matka karmi swoje dziecko piersią. Mnie mama karmiła ponad rok i na kark właśnie tego składam swoją niebywałą odporność. Jestem jej za to bardzo wdzięczna, że wytrwała, choć wiem, że czasami bywa ciężko.

  11. Dobrze, że piszesz o tym, że karmienie piersią bywa trudne, bo często jest idealizowane i o tym, że matka, która z różnych względów nie karmi nie jest gorszą matką. :) A Tobie życzę dużo wytrwałości z Alexem!

  12. Również w ciąży nie miałam jakiś większych planów, stwierdziłam, że spróbuję, a jak nie wjdzie to trudno. Ale teraz bardzo lubię karmienie i trwa to już półtorej roku. Pewnie gdybym chociażby wierzła w dietę matki karmiącej to nie dałabym tyle czasu wytrzymać o chlebie i kurczaku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *